Burza wokół spotkania Merkel z opozycją

Posted on Lut 8, 2017 in dyplomacja, Niemcy, protokół dyplomatyczny

To nie żaden gest poparcia dla opozycji czy prztyczek w nos rządzących. To zwyczajowa praktyka – specjaliści od protokołu dyplomatycznego są zdziwieni histeryczną reakcją na wizytę liderów opozycji w polskiej ambasadzie.

Spotkanie polityków opozycji w ambasadzie rozgrzewa prawicowe fora internetowe. Zaczęło się od posłanki Krystyny Pawłowicz, która zarzuciła Niemcom, że chcą zrobić na złość rządowi PiS. A politykom opozycji zarzuciła niemalże zdradę – „w końcu to podwładny chodzi do szefa, a nie szef do podwładnego”. Jacek Karnowski, naczelny „wSieci” w dramatycznym komentarzu przestrzega Grzegorz Schetynę i Władysława Kosiniak-Kamysza przed piętnem, jaki pozostawi na nich ten „hołd berliński”.

Janusz Sibora, specjalista od protokołu dyplomatycznego uważa, że to polskim politykom brak wyczucia w kwestii polityki międzynarodowej. – Nie wiedzą choćby o tym, że nie wypada życzyć powodzenia zagranicznemu politykowi w wyborach. Zawsze należy podkreślić, że Polska zaakceptuje każdy demokratyczny wybór wyborów w innym kraju – mówi.

W praktyce dyplomatycznej rozróżnia się standardowe działania protokolarne i wyjątkowe gesty. Spotkanie w ambasadzie zalicza do tej pierwszej kategorii.

– Przecież kanclerz nie może spotkać się z opozycją w Sejmie, gdyż tam gospodarzem jest marszałek, przedstawiciel partii rzadzącej. Trudno też by wizytowała siedziby partii opozycyjnych. To dopiero byłby znaczący gest! – tłumaczy dr Sibora. Podkreśla, że w trakcie oficjalnych wizyt (ta jest robocza) przyjęcie w ambasadzie jest wręcz obowiązkowym punktem programu. – Dyplomacja posługuje się subtelniejszym językiem – opowiada. – Większe znaczenie niż spotkanie w ambasadzie będzie miało mnóstwo innych szczegółów – mówi.

WP.pl