Gdzie został majestat głowy państwa? W szatni?

Czy odbieranie tortu od półnagiej piosenkarki licuje z urzędem prezydenta? Ekspert w dziedzinie ceremoniału państwowego przyznaje: – Nie wyobrażam sobie prezydenta Niemiec czy Francji w takiej sytuacji.

We wtorek odbyła się gala z okazji 25-lecia Super Expressu. Gwoździem programu było wręczenie tortu prezydentowi Andrzejowi Dudzie przez Dodę, której strój nie pozostawiał zbyt wiele dla wyobraźni.

O komentarz poprosiliśmy dr. Janusza Siborę, eksperta w dziedzinie protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego. Ten wyjaśnił, jak wygląda organizacja wizyty prezydenta od strony formalnej. – Służby powinny znać szczegółowy program imprezy, włącznie z tym, gdzie siedzi prezydent, czy miejsce jest prestiżowe i którędy wchodzi na salę, co jest ważne ze względów bezpieczeństwa – tłumaczył dr Sibora.

Screenshot 2016-11-23 23.48.08

Patriotyczno-religijny Duda

Zdaniem eksperta informacja o występie Dody powinna zaalarmować pracowników prezydenta. – Kancelaria powinna zapytać, jak będzie wyglądał występ. Natomiast prezydent, wiedząc, że wystąpi artystka kontrowersyjna, godzi się na jej konwencję. Jeśli idziemy do Moulin Rouge, to wiemy czego się spodziewać, akceptujemy tę konwencję, ale tam raczej prezydent nie chodzi – wyjaśniał.

– Gdzie został majestat głowy państwa? W szatni? – zapytał Sibora i dodał: – Nie wyobrażam sobie prezydenta Niemiec Joachima Gaucka czy nawet prezydenta Francji Francois Hollande’a w takiej sytuacji. Ekspert zauważył, że w przypadku prezydenta Dudy jest to tym dziwniejsze, że na co dzień prowadzi retorykę patriotyczno-religijną.

Miejsce w pierwszym rzędzie

Ekspert zauważył również, że miejsce pary prezydenckiej w pierwszym rzędzie nie było wystarczająco prestiżowe. – W przedwojennych przepisach protokolarnych była nawet uwaga, że jeśli prezydent przychodzi oficjalnie do teatru, należy wcześniej dać ogłoszenie w gazecie z informacją, że goście w lożach muszą mieć stroje wieczorowe. Na galowo musieli się też ubierać goście do 10. rzędu publiczności, czyli wszystkie osoby, które prezydent widział z loży – tłumaczył dr Sibora.

O komentarz chcieliśmy poprosić kancelarię prezydenta, jednak nie udało nam się dodzwonić do biura prasowego. 

Źródło: Gazeta.pl