Na pewne gesty można sobie pozwolić dopiero po wielu latach

Marynarka grozy? Ekspert ds. protokołu: Jeśli ktoś jest wielką indywidualnością, może sobie pozwolić na ekstrawagancję

– Dwa tygodnie temu polski rząd poniósł klęskę podczas wyboru szefa Rady Europejskiej, dlatego trzeba byłoby mieć dużo dobrego przekazu, żeby na szczyt Unii Europejskiej włożyć żółtą marynarkę – mówi w rozmowie z naTemat dr Janusz Sibora. Specjalista ds. protokołu dyplomatycznego tłumaczy, że żółty jest kolorem, który ma zaakcentować potrzebę kontaktu. – Z głębszej analizy wynika, że stosujemy go wtedy, gdy komunikacja z innymi jest zakłócona – stwierdza Sibora.

Premier Beata Szydło po szczycie UE, gdzie wystąpiła w kanarkowym żakiecie, została okrzyknięta słoneczkiem Europy. Takie komentarze to czysta złośliwość?

Gdyby analizować to od strony podręcznikowej, to ambasador czy minister nie powinny wyróżniać się strojem. Ostatni eksperyment Beaty Szydło pokazuje, że nasza premier jest pozaprotokolarna. Kolor jej kostiumu podczas szczytu UE był krzyczący i jaskrawy. Jeśli ktoś jest wielką indywidualnością i ma wysoką pozycję, to może sobie na taką ekstrawagancję pozwolić. Pytanie tylko, czy Beata Szydło do tego grona się zalicza?

Czy żółty to właściwy kolor stroju dla polityka, który obecny jest na tak ważnym wydarzeniu jak sobotni szczyt UE?

Opowiem, jaki jest psychologiczny kontekst tego koloru. Żółty to kolor korzystny do prowadzenia rozmów, negocjacji; oznacza potrzebę kontaktu z innymi. Stosujemy go wtedy, gdy ta komunikacja jest zakłócona. W jednym z opracowań stwierdzono, że żółty szal zakłada się wówczas, gdy chce się powiedzieć mało o sobie, ale nawiązać kontakt. Moim zdaniem ten element w przypadku premier jest kluczowy. Szydło pokazując się w tej żółtej garsonce chciała zwrócić na siebie uwagę. To pewien trik polityczny, świadomie użyty element komunikacji niewerbalnej. Poza tym mogła chcieć konkurować z Angelą Merkel. A co by było, gdyby założyły żakiety w takim samym kolorze?

Co ma Pan na myśli mówiąc, że żakiet premier Szydło był świadomie użytym elementem komunikacji niewerbalnej, trikiem politycznym?

Od co najmniej dwóch tygodni mamy utrudniony kontakt z Europą, problem z prezentowaniem się na polu międzynarodowym. Dlatego ten żółty jest elementem zakłóconej komunikacji z innymi. Z całą pewnością to chęć zwrócenia na siebie uwagi. A to przy analizie pozostałych gestów premier Szydło, jakie widzieliśmy przy podpisaniu Deklaracji Rzymskiej, jest znamienne. Konserwatywny świat dyplomatyczny ma to do siebie, że na pewne gesty można sobie pozwolić dopiero po wielu latach, mając pewną polityczną pozycję.

To właśnie dlatego żółtych garsonek Angeli Merkel, czy królowej Elżbiecie nikt nie wypomina?

Wszystko zależy od kontekstu. Królowa Elżbieta II może pojawić się w złotawo-żółtym płaszczu w dniu swojego diamentowego jubileuszu. Podobnie Angela Merkel, gdy jedzie z radosnym komunikatem. Wówczas ten żółty ma inne przesłanie. Ale dobrego kontekstu w przypadku premier Szydło nie było. Bo wszyscy pamiętamy, jak przed dwoma tygodniami polski rząd poniósł klęskę podczas wyboru szefa Rady Europejskiej. Trzeba byłoby mieć dużo dobrego przekazu, żeby na szczyt Unii Europejskiej włożyć żółtą marynarkę. By wychodzić poza konwenans przyjęty w dyplomacji, należy mieć bagaż doświadczeń, sukcesy. Można Merkel lubić lub nie, ale doświadczenia i pozycji politycznej nie można jej odmówić. Tak zwana młoda kanclerz Merkel była ostrożna. Preferowała brązy, szarości. A na możliwość noszenia kolorów zwracających uwagę sobie zapracowała. A Merkel i Szydło to dwie różne polityczne półki.

Warto dodać, że z żółtym nie należy eksperymentować, zwłaszcza we Włoszech, gdzie w przeszłości ten kolor uznawany był za niehonorowy i ograniczony dla niszowych środowisk społecznych. Choć można też powiedzieć, że to barwa papieska, słoneczna.

Jak inaczej polityk może się wyróżnić np. podczas spotkania przywódców unijnych w Rzymie?

Elementem komunikacji, który zwraca uwagę mogą być także broszki. Za dobry przykład niech posłuży Madeleine Albright, która świadomie posługiwała się nimi jako środkiem komunikacji. Być może broszki doskonale trafiają do elektoratu naszej premier. Zresztą sądzę, że żółta garsonka w tym gronie też została dobrze przyjęta. Elementem, który może wyróżniać polityka są np. korale. Angela Merkel na ważne spotkania zakłada złoty naszyjnik, w kolorach niemieckiej flagi. Jak ma go na sobie, to każdy wie, że ma także coś szczególnie ważnego do zakomunikowania.

To w jakich kolorach widziałby Pan premier Szydło podczas szczytu UE?

Musiałby być spełniony warunek, żeby na zdjęciu pani premier się wyróżniała. Ale nie w sposób krzyczący. Wybrałbym materiał w kolorze szmaragdowym, mógłby być połyskujący, a jego faktura – trójwymiarowa. Na każdym zbliżeniu byłoby widać szlachetność tkaniny. Kolor powinien być elementem zaznaczenia swojej obecności, ale szeptem a nie krzykiem.

natemat.pl