Posłowie w II RP wyzywali się, ale wulgaryzmy jednak raczej nie padły

Posted on Lip 22, 2017 in etykieta, savoir-vivre

Z dr Januszem Siborą, historykiem dyplomacji, rozmawia Jarosław Zalesiński.

Jak się te parlamentarne czy raczej nieparlamentarne obyczaje z ostatnich obrad Sejmu mają do tego, co działo się w Sejmach II RP? Też bywało wtedy ostro…

Bywało różnie. Zdarzało się np., że przynoszono do parlamentu trąbki samochodowe i trąbiono nimi w kierunku innych posłów. Na ludowców krzyczano niekiedy: „Do gnoju!”. Pojawiały się też odnośniki do zaborowych jeszcze podziałów, np. „galicyjskie…” i tu padało niecenzuralne słowo. Bywały też określenia bardziej wyrafinowane, np. „hydrocefale”.

W Sejmach II RP wyzwano się od „linoskoczków”, „onanistów” czy „paskarzy”, ale jeden z posłów nazywany był dżentelmenem polskiego Sejmu. Kto to był?

Więcej: Dziennik Bałtycki