Rozmowy opozycji z Merkel w ambasadzie Niemiec

Posted on Lut 8, 2017 in dyplomacja, Niemcy, protokół dyplomatyczny

Prawica grzmi w internecie: „Spotkanie swoich u siebie”, „składanie meldunków szefowej” i „wezwanie na dywanik”. O co chodzi? O rozmowy liderów opozycji z Angelą Merkel w ambasadzie Niemiec. Zdaniem ekspertów, to jednak miejsce idealnie dobrane i jak najbardziej zgodne z protokołem dyplomatycznym.
Angela Merkel przyleciała do Polski z tzw. „wizytą roboczą”. W planach ma spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą, premier Beatą Szydło, szefem partii rządzącej Jarosławem Kaczyńskim, a także przedstawicielami opozycji: Grzegorzem Schetyną i Władysławem Kosiniakiem -Kamyszem. Szef Nowoczesnej Ryszard Petru nie weźmie udziału w rozmowach, co tłumaczone jest dyplomatycznie przynależnością do innej grupy w PE. Z liderami PO i PSL Merkel ma się spotkać w ambasadzie Niemiec. „Kolejna odsłona ZDRADY polskich interesów, zdrady Polski” – oburzyła się natychmiast posłanka Krystyna Pawłowicz na swoim facebookowym profilu.

A niby gdzie mieliby się spotkać
Tymczasem, jak tłumaczy w rozmowie z naTemat, badacz dziejów dyplomacji, protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego, ambasada to świetne wybrane miejsce i jedyne sensowne. – Bo niby gdzie mieliby się spotkać? W budynku parlamentu opozycja nie jest gospodarzem. A kanclerz Niemiec zaprosiła ich do swojego przedstawicielstwa. To ogólnie przyjęta w dyplomacji praktyka. Zarówno ze względów protokołu, jak i bezpieczeństwa – podkreśla dr Janusz Sibora.

– Jak ktoś tego nie rozumie, to powinien się douczyć z wiedzy o dyplomacji. Mogę tylko odesłać do literatury specjalistycznej – gasi prawicowe oburzenie dr Sibora i przypomina, że zarówno w historii polskiej i światowej polityki jest to absolutna norma. – Wystarczy choćby wspomnieć spotkania polskiej opozycji, również pozaparlamentarnej w latach osiemdziesiątych. Gdy przyjeżdżał przedstawiciel USA czy Europy Zachodniej to spotykano się w ambasadach tych państw. Nawet wtedy władza nie patrzyła na takie spotkania nerwowo. Było to oczywiste. Taka sama praktyka obowiązuje i dziś na całym świecie. Placówka dyplomatyczna jest odpowiednim miejscem do tego typu spotkań – podsumowuje dr Sibora.

Najpierw z przedstawicielami władz
Jak nakazuje protokół dyplomatyczny, kanclerz Niemiec najpierw spotka się jednak ze stroną rządzącą. Na początek z Beatą Szydło, z którą o polityce dwustronnej, polityce bezpieczeństwa, klimatycznej oraz o przyszłość Unii Europejskiej rozmawiać będzie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Później o przyszłości Unii przed planowanym na koniec marca szczytem Wspólnoty w Rzymie, Merkel będzie rozmawiać z prezydentem Andrzejem Dudą. To spotkanie z kolei odbędzie się w Pałacu Prezydenckim. – Zapewne brano też pod uwagę Belweder, ale on jest bardziej kameralny, a Pałac bardziej reprezentacyjny i bardziej pasuje do tej wizyty – przypuszcza dr Sibora.

Na koniec z Kaczyńskim
Po spotkaniach z przedstawicielami władzy i opozycji, Merkel spotka się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, z którym widywała się już jak był premierem – przypomina dr Sibora. Właśnie ta rozmowa wydaje się napawać największą dumą prawą stronę sceny politycznej.

Dr Sibora tylko wzdycha na takie stawianie sprawy. – Hotel jest miejscem bardzo neutralnym. A co by nie powiedzieć Jarosław Kaczyński, choć jest szefem partii rządzącej, to nie jest oficjalnym przedstawicielem Polski – przypomina rozmówca naTemat. – A szef niemieckiego protokołu Jurgen Merten to dyplomata starej daty i potrafi się znaleźć w każdej sytuacji, nawet tej nieokreślonej jasno w przepisach. Więc jeśli Angela Merkel zechciała się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim, to i na to znalazł idealne rozwiązanie – podkreśla nasz rozmówca.

Po co to spotkanie
Jak podkreśla ekspert, istnieją sytuacje skomplikowane z punktu widzenia protokołu. Takie jak ta, gdy szef partii nie jest równocześnie szefem rządu. Dlatego właśnie wybrano na spotkanie hotel, który jest optymalnym miejscem do takich nieformalnych rozmów.

– Kanclerz Merkel to wytrawna polityk. Pewne rzeczy chce usłyszeć osobiście od osoby, która kreuje naszą politykę. W takich sytuacjach rozmowa osobista jest niezbędna. To polityczny pragmatyzm – podkreśla dr Sibora. Nawet w takiej sytuacji, gdy Jarosław Kaczyński popełnia dyplomatyczne faux-pas i –zamiast w rozmowie w cztery oczy – w wywiadzie dla niemieckiej gazety mówi, że „najlepiej dla Polski byłoby, gdyby to Angela Merkel wygrała w Niemczech wybory”.

– To jest jak ingerowanie w politykę innego państwa. Najlepiej byłoby powiedzieć, że Polska będzie współpracować ze stroną niemiecką, niezależnie kto wygra. A Angela Merkel jest zbyt doświadczonym graczem, żeby nie zrozumieć, że prezes PiS w pewnym sensie wyszedł przed szereg – kończy nasz rozmówca.

Źródło: natemat.pl